środa, 12 sierpnia 2009

ROZDZIAŁ 0

Powolnie powracały zmysły, a on oddałby wszystko, aby tak się nie działo. Ból, jaki nasilał się z każdą chwilą rozrywał mu czaszkę. Chciał się ruszyć, ale coś mu na to nie pozwalało. Tym czymś, jak się po chwili okazało, były sznury mocno krępujące jego nadgarstki na plecach. Jednocześnie wraz ze zmysłami dochodziła pamięć i świadomość tego, niekoniecznie gdzie, ale dlaczego znajduje się właśnie w takiej sytuacji. A więc to nie był sen. Jednak to, co się wydarzyło nie było jakąś marą, ani żadnym innym nieprzyjemnym złudzeniem.
Usłyszał rozmowę. Ryzykownie rozchylił powieki, lecz ostre światło, natychmiast rozpoczęło szturm na jego obolałe oczy. Zamknął je raptownie, chcąc się odwrócić. Było mu tak niewygodnie. Kolejne odkrycie. Leży na podłodze. Wokół niego rozpościera się obrzydliwy swąd papierosów. Wręcz dusi się nim. W pokoju zapewnie jest mgła z dymu.
Nagle nastała cisza. Ktoś podszedł do niego. Poczuł szarpnięcie u przodu koszuli. Przestraszony rozchylił powieki ponownie. Ponowny ból, tym razem pośladków. Ktoś niezbyt przyjemnie posadził go na tyłku. Opierał się, bodajże o ścianę. Zimne i twarde. Na pewno ściana. Kręciło mu się w głowie, wszystko zamazane. Schował głowę miedzy kolana, aby nie zwymiotować.
- No to co robimy z Tobą, Młody?- usłyszał jak przez mgłę, czyjś kpiący, niski, męski głos, tuż przed twarzą i ten okropny zapach papierosów.
Uniósł niepewnie głowę, czując jak jego głowa rozpada się na kawałki i ponownie skleja. Pulsujący ból odbierający zmysły. Żaden kac w jego krótkim życiu nie mógł się temu równać.
-Nie kochającego miałeś tatusia, co?- mężczyzna ponowił swój monolog, powracając do pionu.
Był zadbany. Farbowane na ciemny blond włosy, przycięte tuż przy linii brody, układały się doskonale. Czarny, dopasowany garnitur, a pod nim biała koszula z rozpiętymi 3 górnymi guzikami. Nie mógł dojrzeć oczu, gdyż ukryte były pod ciemnymi okularami, ale wnioskował, że prawdopodobnie miały odcień mlecznej czekolady.
-Chyba nam chłopak znowu odpłynął, Yoshiki- usłyszał kolejny głos i ponownie uniósł głowę.
-Chyba jeszcze nie do końca- odpowiedział mężczyzna. Znowu się pochylił i złapał miedzy kciuk, a palec wskazujący jego brodę unosząc w swoją stronę- Aż żal tej Twojej ślicznej buźki na dziwkę.
Na te słowa jego oczy się rozszerzyły.
-Nie- wycharczał przez zeschnięte gardło i przełknął ślinę.- Nie na dziwkę- dodał widząc zdziwiony, nieco zaskoczony wyraz twarzy naprzeciwko.
-Hah… To na co?- prychnął z nieprzyjemnym uśmiechem, puszczając go i kolejny raz wracając do pionu.
Ktoś podszedł do ciemnowłosego, wyszeptał coś do jego ucha, zaraz odsuwając się o kilka kroków w tył, zostawiając na twarzy mężczyzny jeszcze bardziej nieprzyjemny uśmiech niż poprzedni.
-Czy…- zaczął kucając tuż przed chłopakiem- Byłbyś w stanie ukraść kilka ważnych dokumentów, aby nie być dziwką?
Prawie jak na komendę szybko przytaknął. Trochę zbyt szybko, bo ból wybuchł ze zdwojoną siłą. Kradł od niepamiętnych czasów. Żył z tego.
-Hm. Ślicznie- mężczyzna, niedawno nazwany Yoshikim odezwał się z triumfem znów wstając- Kto zajmuje się tą sprawa?
-Sakura- ktoś odpowiedział posłusznie.
-No to przyślijcie go tutaj. Niech zajmie się Młodym. Nakarmi, ubierze. Wiecie.- to co mówił mężczyzna docierało do niego coraz mniej i słabiej, aż w końcu jego głowa ponownie opadła na pierś, a on sam stracił przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz